Żonglowanie – dlaczego warto spróbować?

Żonglowanie kojarzyć się może z cyrkową sztuczką, bardzo trudną do opanowania i wymagającą zaawansowanych ćwiczeń. Tymczasem coraz częściej nauka żonglowania wprowadzana jest, jako moduł ćwiczeniowy, na kursach efektywnej nauki, szybkiego czytania i technik pamięciowych. Modne a nawet zalecane żonglowanie stało się także w korporacjach, szczególnie wśród kadry zarządzającej, stającej przed wyzwaniami pracy wielozadaniowej. Dlaczego?

Otóż współcześni badacze mózgu odkryli w tej, mającej wielowiekowe tradycje, zabawie (francuski i łaciński źródłosłów wskazuje na znaczenie słowa żonglować jako „żartować”) duże możliwości dla stymulacji pracy ludzkiego mózgu.
Sztuka znana od starożytności, przez średniowiecze do czasów nowożytnych, zarezerwowana wtedy dla wybranych dziś jest popularyzowana jako dostępna dla każdego, oczywiście w stopniu zaawansowania adekwatnym do podjętego wysiłku treningowego.
Eksperyment naukowców z uniwersytetu w Ratyzbonie (grupa badanych osób żonglowała przez 3 miesiące - przynajmniej minutę dziennie i poddawana była kontroli rezonansem magnetycznym) wykazał, że regularne żonglowanie powoduje fizyczny przyrost tkanki mózgowej w obszarach odpowiedzialnych za magazynowanie informacji, ich przetwarzanie oraz przewidywanie.
Ważną informacją wynikającą z tego neuronaukowego eksperymentu jest to, że mózg ludzki rozwija się nie tylko w okresie dzieciństwa, ale też w życiu dorosłym.
Lista korzyści, jakie odnosimy dzięki żonglowaniu jest bardzo długa i zachęcająca. Mianowicie, żonglując poprawiamy koncentrację, koordynujemy pracę prawej i lewej półkuli mózgowej, wspomagamy zapamiętywanie, redukujemy stres i napięcie, zwiększamy sprawność fizyczną i zręczność, poprawiamy kondycję, refleks, wyobraźnię przestrzenną, pobudzamy krążenie, a nade wszystko zwiększamy wiarę we własne możliwości, co skutkuje poprawą wyników w pracy, uczeniu się a także wzmocnioną odwagą i skutecznością podejmowanych w życiu wyzwań.
Sama nauka żonglowania jest prostsza niżby się to z pozoru mogło wydawać. Wymaga jednak metodycznego podejścia i systematycznych ćwiczeń. Są osoby, które po wzięciu do ręki trzech piłeczek po prostu zaczynają żonglować, ale jeśli nie jesteśmy tymi rzadko występującymi w naturze wybrańcami, to warto byśmy poszukali wskazówek o tym jak zacząć naukę by się nie zniechęcić, obejrzeli kilka filmów instruktażowych. Zwykle zaczynamy od 1-2 piłeczek i stopniowo przyzwyczajamy rękę do miarowego, regularnego ruchu, trzecią piłeczkę dokładamy dopiero wtedy, kiedy dobrze opanujemy podstawowy ruch i nie warto spieszyć się ze zwiększaniem stopnia trudności. Doskonale sprawdza się tu złota zasada cierpliwości do siebie samego.
Żonglowanie to doskonała rozrywka w ramach przerwy w pracy i wszelkich zajęciach wymagających wysiłku intelektualnego, ale też świetny sposób na to, by zostać babcią/dziadkiem roku. Wyobraźcie sobie ten zachwyt w oczach dziecka, któremu pokażecie żonglowanie...

Joanna E. Waszkiewicz