D l a c z e g o dzieje się tak,
Że, podświadomie czynimy,
D l a c z e g o czasami bezwiednie,
Coś bez zamiaru robimy?
Wszedłem dziś do kościoła,
Tak sobie, bez żadnego celu,
Coś mnie tu przyciągnęło,
Może, by nie być w osamotnieniu.
Może by cofnąć myśli w przeszłość,
Kiedy z mamą, dawno jako dziecko,
Odbierałem do mnie jej czułość
Przeplataną żarliwą modlitwą.
Czułem, że chłopcem znowu jestem
I jakbym miał jakąś winę,
Że może nie zawsze rzetelnie,
W domowym trudzie pomagałem.
Mama troszczyła się bardzo,
By nic złego nam się nie stało,
Mając pod ręką znane jej leki,
A nie zawsze mnie się to podobało.
A może uspokoić siebie chciałem,
Że zbyt długo zdrowy jestem.
Tylko d l a c z e g o, jakby wbrew sobie
I jak długo – d l a c z e g o tego nie wiem?
Stanisław
Refleksja w mroźny poranek
19 grudnia 2009 roku



