KTO ??? Był późny wieczór, jesienny. Wracaliśmy ze szwagrem z Gdańska. Drogę wybrałem, nie wiem czemu, krętą i niewygodną. Szwagier chrapał na tylnym siedzeniu. Jechałem szybko, aby przed nocą zdążyć do Iławy. Mieliśmy odwiedzić kuzynkę Isię, a rano wyruszyć do Warszawy. Brałem ostry zakręt, gdy szwagier ocknął się i zawołał: - O rany! Ale cizia! Zatrzymaj się! Spojrzałem. Kobieta w białym płaszczu machała ręką usiłując zatrzymać samochód. Mijając ją zauważyłem, że miała dziwne ciemne oczy i była bardzo blada. Pomyślałem przelotnie że skądinąd znany szwagier, ma dziwny gust, lub jest jeszcze zaspany. Ujechałem parę metrów i samochód stanął. „ki diabeł?” – pomyślałem. Wygramoliliśmy się ze szwagrem z Fiacika. Spojrzałem odruchowo w tył – kobiety nie było. Wzruszyłem ramionami i zacząłem szukać latarki w bagażniku. Nagle poczułem, że coś mi się pęta pod nogami. Skierowałem strumień światła w dół. Jakież było moje zdumienie gdy zobaczyłem raczkujące niemowlę u stóp! - Franuś, chodź tu szybko! Zobacz! Wokół tylko lasy, żadnej siedziby ludzkiej, skąd by się tu wzięło dziecko na drodze!? Szwagier nie stracił głowy, tylko podniósł dziecko, gaworząc do niego w im tylko zrozumiałym języku. Nie znam się na dzieciach, sam ich nie mam, natomiast szwagier ma czworo, więc jeszcze raz wzruszyłem ramionami i wsiadłem do „wozu”. Odruchowo przekręciłem kluczyk w stacyjce i o dziwo silnik zaskoczył natychmiast, jakby nic się nie stało. Franek usiadł na tylnym siedzeniu z dzieckiem na ręku, które zaczęło cicho kwilić. Ujechaliśmy około dwudziestu metrów i za zakrętem zobaczyłem rozbity na przydrożnym drzewie samochód. Zahamowałem gwałtownie. Gdy podeszliśmy z Frankiem bliżej, zobaczyliśmy na dachu rozbitego Poloneza wózek dziecięcy, a w środku dwa ciała – kobiety i mężczyzny. Kobieta była w białym płaszczu. Teraz był zabrudzony krwią Manuela Klara Olszewska (1987Iława )
Wasze opowiadania
KTO???
Dodał użytkownik: Manuela Klara Olszewska




